Upiorni braciszkowie

Przeczytaliśmy ostatnio z naszą pociechą po raz pierwszy (i na pewno za wcześnie) kilka baśni braci Grimm i przyznam, że trochę jednak zaskoczyły mnie okrucieństwem i przyprawiły o lekkie zgrzytanie zębami w związku z … nieprawomyślnym dziś już nieco aspektem … no, genderowym.

Sama z dzieciństwa nie pamiętam żadnej szczególnej traumy (no może poza grozą, jaką wywoływały u mnie krwawiące stopy złych sióstr Kopciuszka), ale skąd mam wiedzieć jakie piętno lektura ta wywarła na mojej psychice…

Nasunęło mi się kilka pytań.

Czy w ogóle czytać dzieciom baśnie braci Grimm (albo Andersena, od którego serce mi się kraje) w wersji hardcorowej?
Czy wystarczy poprzestać na złagodzonych popularnych adaptacjach?
W jakim wieku? Kiedy dziecko jest wystarczająco dorosłe na wydziobywanie przez gołąbki oczu złym siostrom Kopciuszka? A może musi być właśnie odpowiednio małe, żeby w pełni wejść w magiczny świat i nie odbierać go zbyt dosłownie?
Co z księciem z bajki? Komentować czy zbyć milczeniem?

Nie potrafię sobie jeszcze jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań.

Bardzo jestem ciekawa, co o tym myślicie? Czy pamiętacie, jak sami w dzieciństwie odbieraliście te baśnie? Czy cenzurujecie je jako rodzice? Jak reagują Wasze dzieci?

Andersen, Grimm Dla dorosłych i dla dzieci Baśnie wybrał Program Trzeci, 2012

Polub, podziel się:

4 Comments Upiorni braciszkowie

  1. Ola

    Ja tam przedstawiam mojemu dziecku tylko własne adaptacje. Nie wiem jak na tym wyjdziemy, ale póki mogę kształtować jego wrażliwość to sobie pozwalam. W ostatniej bajce na dobranoc księżniczka na ziarnku grochu, dowiedziawszy się o podstępie księcia, powiedziała mu spadaj, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!

    Reply
    1. Książki ęą

      Olu,
      Super! Uśmiałam się 🙂
      Gratuluję Ci niezależności – ja ciągle czuję jakiś respekt przed ‘tradycją’, choć czasem to naprawdę nie ma już sensu.
      Może utrwalisz swoje nieortodoksyjne adaptacje na użytek mniej wyemancypowanych rodziców?
      Dziękuję za komentarz!

      Reply
      1. Ola

        Świetny pomysł. Ale nie wiem czy ktoś chciałby takie obrazoburcze bajku czytać swoim dzieciom 😉 Z resztą ze względu na nowe standardy niektóre z tych bajek nie mają już happy endu – np. o Śpiącej Królewnie, królewicz nie pocałował jej bo była nieprzytomna i nie chciał robić niczego brew jej woli.

        Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *