Babcia Dolto czyli dziecko to nie małpa

Jakiś już czas temu, będąc na wakacjach we Włoszech – akurat uczyłam się włoskiego – kupiłam sobie książkę z przetłumaczonymi na ten język artykułami Françoise Dolto dla rodziców. Nazwisko było mi nieobce, spotkałam się z nim wcześniej w kolorowej kobiecej prasie – jakże przydatnym źródle wiedzy.

Już z pobieżnej, rwanej i fragmentarycznej lektury – wyzwanie językowe okazało się jednak spore – odniosłam dosyć pozytywne wrażenie; wiele z jej porad wydało mi się zaskakujących choć w gruncie rzeczy mądrych. Wówczas były to z mojej strony rozważania czysto teoretyczne… Dziś np. wiem już, że pomysł podawania deseru przed obiadem – bo co to za różnica w jakiej kolejności dziecko zje posiłek – odpada.

Natomiast idea, by uczyć dziecko niezależnego, krytycznego myślenia i indywidualizmu wciąż mi się podoba. Niewykluczone, że również do czasu… Pani Dolto stanowczo odradza powoływanie się w wychowaniu na dobry lub zły przykład innych dzieci. Naśladownictwo jest małpowaniem – przeciwieństwem „humanizacji” i dzieciom powinno się wyraźnie mówić, żeby nie wzorowały się na rodzeństwie czy kolegach. Jak się nad tym chwilę zastanowić, zalecenie zupełnie sensowne. Nikt przecież nie chce, by jego pociecha naśladowała głupie pomysły kolegów. Ta zasada ma jednak też zastosowanie do pozytywnych wzorców, do tych sytuacji, kiedy aż język człowieka świerzbi, żeby pokazać swojemu dziecku inne, które „daje taki dobry przykład!” Według Françoise Dolto jest to baaardzo poważny błąd, który może zakłócić prawidłowy rozwój.

Każde dziecko musi bowiem rozwijać się zgodnie z własną naturą, charakterem, upodobaniami i we własnym rytmie. Nigdy nie zrealizuje w pełni swojego potencjału, starając się upodobnić do kogoś innego.

Natomiast chcąc zwalczyć jakąś „naturalną” wadę swojego dziecka, rodzice nie powinni podejmować z nią walki. Wręcz przeciwnie, należy jak najczęściej podkreślać zdolności i pozytywne cechy dziecka. Każdy takowe ma. Choćby w zalążkowej postaci. Trzeba przekonać dziecko, że wykorzystując swoje wrodzone talenty może osiągnąć to, na czym mu zależy, np. zdobyć kolegów. Rozwijając swoje mocne strony, dziecko uczy się również panować nad sobą i swoimi słabościami.

„Energia poświęcona na walkę z rzekomymi defektami
jest energią niezainwestowaną w rozwijanie zalet
kryjących się w każdym człowieku.”

Pięknie to wszystko brzmi. W teorii przynajmniej. Z praktyką jest o wiele trudniej, wiem już o tym, choć dzieci mam jeszcze malutkie.

Pani Dolto pisała te słowa blisko trzydzieści pięć lat temu, a w moich uszach brzmią one zupełnie nowocześnie. Pisała też o wielu innych sprawach. Mimo, że część jej poglądów zapewne nie wytrzymała próby czasu, jej nazwisko bez wątpienia warto znać i warto czytać jej teksty.

Françoise Dolto, Les étapes majeures de l’enfance, 1994

Polub, podziel się:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *