Upiorni braciszkowie

Przeczytaliśmy ostatnio z naszą pociechą po raz pierwszy (i na pewno za wcześnie) kilka baśni braci Grimm i przyznam, że trochę jednak zaskoczyły mnie okrucieństwem i przyprawiły o lekkie zgrzytanie zębami w związku z … nieprawomyślnym dziś już nieco aspektem … no, genderowym.

Sama z dzieciństwa nie pamiętam żadnej szczególnej traumy (no może poza grozą, jaką wywoływały u mnie krwawiące stopy złych sióstr Kopciuszka), ale skąd mam wiedzieć jakie piętno lektura ta wywarła na mojej psychice…

Nasunęło mi się kilka pytań.

Czy w ogóle czytać dzieciom baśnie braci Grimm (albo Andersena, od którego serce mi się kraje) w wersji hardcorowej?
Czy wystarczy poprzestać na złagodzonych popularnych adaptacjach?
W jakim wieku? Kiedy dziecko jest wystarczająco dorosłe na wydziobywanie przez gołąbki oczu złym siostrom Kopciuszka? A może musi być właśnie odpowiednio małe, żeby w pełni wejść w magiczny świat i nie odbierać go zbyt dosłownie?
Co z księciem z bajki? Komentować czy zbyć milczeniem?

Nie potrafię sobie jeszcze jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań.

Bardzo jestem ciekawa, co o tym myślicie? Czy pamiętacie, jak sami w dzieciństwie odbieraliście te baśnie? Czy cenzurujecie je jako rodzice? Jak reagują Wasze dzieci?

Andersen, Grimm Dla dorosłych i dla dzieci Baśnie wybrał Program Trzeci, 2012

Polub, podziel się: