Dzieci przyszłością narodu

Będzie trochę idealistycznie, ostrzegam…

Przeczytałam jakiś czas temu ciekawy wywiad z profesorem Zimbardo, w którym mówi o swoim projekcie edukacyjnym i pomysłach na to, czego powinna – jego zdaniem – uczyć nowoczesna szkoła:

„…edukacja szkolna powinna być na tyle zindywidualizowana, by system optymalizował potencjał każdego dziecka (…), by uczyło się współczucia. A w końcu – by każde myślało o sobie jako o potencjalnym sprawcy zmiany społecznej.”

Ta wizja zainteresowała mnie nie jako eksperta od edukacji, którym (na szczęście) nie jestem, ale jako rodzica. Bo super by było, gdybyśmy umieli tak wychować nasze dzieci, żeby wierzyły we własne siły i we własny osąd, żeby wiedziały że są wyjątkowe i nikt nigdy nie będzie taki jak one, żeby lubiły siebie i innych, żeby umiały przeciwstawić się krzywdzie i niesprawiedliwości, żeby były szczęśliwymi i dobrymi ludźmi.

Super by było, gdybyśmy sami tacy byli.

Wbrew wrodzonemu i wyuczonemu pesymizmowi lubię wierzyć, że można, choćby o milimetr, przybliżyć się do tego ideału.

Nie wiem, jak to osiągnąć, ale coś mi mówi, że warto zachęcić swoje zwoje mózgowe do wykręcenia się w inną niż zwykle stronę. W kilku następnych postach napiszę o lekturach, które dały mi do myślenia i których przesłanie utrzymane jest w podobnym duchu, co propozycje profesora Zimbardo.

A bohaterką następnego wpisu będzie specjalistka w dziedzinie psychologii dziecięcej i wychowania, która twierdziła, że surowiej niż dziecko, które daje zły przykład, należy ukarać to, które za takim przykładem podąża. Zgadzacie się?

Polub, podziel się:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *