Dziecko tu i teraz

W opowiadaniu Alice Munro „Miłość dobrej kobiety” jest scena, w której trzech chłopców udaje się nad rzekę po powodzi. Dokonują tam makabrycznego odkrycia, które zmusza ich do szybkiego powrotu do miasteczka.

Wracali szybkim krokiem. Chwilami podbiegali, ale nie biegli. Podskakiwanie, snucie się, chlapanie – to wszystko ustało. Hałasy, które wydawali idąc w tamtą stronę – pohukiwania i wycia – też ucichły. Zauważali naniesione przez powódź rzeczy, ale mijali je. Właściwe przemierzali drogę zupełnie jak dorośli, w dość stałym tempie, najbardziej racjonalną trasą, pod ciężarem tego, gdzie musieli się udać i co następnie należało zrobić. Mieli coś tuż przed sobą, jakiś obraz przed oczami, który odgradzał ich od świata – coś takiego, co zdawała się mieć większość dorosłych. *

Kiedy przeczytałam ten fragment, zdałam sobie sprawę , że ta różnica między dorosłymi a dziećmi bywa często przyczyną mojego rozstroju nerwowego. Bo ja właśnie mam przed oczami mnóstwo rzeczy, które – co tu dużo mówić – przysłaniają trochę to, co tu i teraz. Np. to co za chwilę trzeba będzie zrobić, gdzie musimy zaraz dotrzeć, że komuś możemy przeszkadzać, że coś może się zepsuć, itede, itepe.

A moja mała córka interesuje się tym, co ma faktycznie przed oczami – owszem, coraz częściej, fiksuje się na jakimś obrazie mentalnym, marzeniu, które chciałaby natychmiast zrealizować, ale to jest jednak coś innego. Nie ma zazwyczaj problemu z uważnością, z byciem obecną tu i teraz. Raczej trudno ją oderwać od tego, co akurat ją pochłania. Z drugiej strony, nie sposób „zmusić” jej do zainteresowania się czymś, co tylko mamusi wydaje się warte zachodu. Np. latarnia, która stoi na drodze, przegrywa w konkurencji z przejeżdżającym akurat brązowym autem: Patrz! Złomek jedzie! Bum!

Dzisiaj jest chyba dzieciom trudniej niż kiedyś, bo żyjemy w zawrotnym tempie, mało jest czasu na „nicnierobienie”, podskakiwanie, snucie się, chlapanie, (…) pohukiwania i wycia. Rusz się! Pośpiesz się! Ile mam jeszcze czekać? Zobaczysz, nie zdążymy!

Danuta Wawiłow napisała o tym wiersz:

„Szybko”

Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko światło gaś w łazience!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!

Na nic nigdy nie ma czasu…

A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać
i motyle żółte łapać
albo z błota lepić kule
i nie śpieszyć się w ogóle…

Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno…

A to tylko jedna z ogromnej, coraz większej liczby rzeczy, których nie wolno…

Albo nie ma na coś czasu (zostaw te kwiatki, ucieknie nam autobus!), albo jest to niebezpieczne (nie wspinaj się, wybijesz sobie zęby!), albo komuś to przeszkadza (przestań wreszcie skakać i krzyczeć!)…

Jestem jak najbardziej za tym, żeby przyuczać dzieci do życia w społeczeńtwie i do szanowania siebie i innych. Poza tym nikt nie musi mnie przekonywać o tym, że świat aż roi się od zagrożeń, bo wyobraźnię katastroficzną mam rozwiniętą, jak mało co innego. Rzecz jasna, nie namawiam również do zaniedbywania swoich pociech.

Myślę sobie jednak, że dziś dzieciom naprawdę brakuje swobody. I że wszyscy – i mali, i duzi – bylibyśmy szczęśliwsi, gdybyśmy częściej mogli puścić dzieci samopas (w towarzystwie innych dzieci i we względnie bezpiecznym otoczeniu) i pozwolić im po prostu być tu i teraz, odkrywać świat i siebie, bawić się w to, na co akurat przyjdzie im ochota.

Okazuje się, że nie są to tylko fantazje leniwej matki. Są „poważne autoryrtety naukowe”, które przekonują, że dzieci potrzebują wolności oraz że można i należy bardziej im ufać. Jednym z takich autorytetów jest Peter Gray, autor książki „Free to Learn”, o której chcę napisać już od kilku tygodni, ale przeczytałam w niej tyle fascynujących rzeczy, że doprawdy nie wiem od czego zacząć.

Tak więc cdn…

A Wy, drodzy Czytelnicy co o tym myślicie? Czy powinniśmy dzieciom pozwalać na więcej?

* Nie mam pod ręką polskiego przekładu, pozwoliłam sobie więc chałupniczo przetłumaczyć ten fragment.

Alice Munro, The Love of a Good Woman w zbiorze New Selected Stories, 2011

Danuta Wawiłow, Szybko w zbiorze Wszędzie pachnie czekolada, 2012

Polub, podziel się:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *