Po co rodzicom niemowląt znajomość pieśni patriotycznych?

baby-499976_1280

Pierwsze słowo ze zrozumieniem dziecko zazwyczaj wypowiada około 10. miesiąca życia. Co się musi wcześniej zdarzyć, żeby to pierwsze słowo padło? Mnóstwo rzeczy. Dlatego poświęcę temu okresowi kilka następnych wpisów.

Drugi odcinek naszej opowieści (pierwszy znajduje sie tutaj) zaczyna się trzęsieniem ziemi, największym stresem w życiu, jaki wszyscy przeszliśmy na początku naszej doczesnej tułaczki, czyli narodzinami. W wyniku tego wydarzenia dziecko w sposób dość brutalny zmienia środowisko życia i zostaje wystawione na zupełnie nowe odczucia. Między innymi w momencie urodzenia wysiada z kołyski, jaką był brzuch mamy i całkowicie przestaje odbierać dźwięki w postaci wibracji, a zaczyna je najzwyczajniej w świecie słyszeć.

Zapewne dlatego większość malutkich (ale też starszych) dzieci uwielbia noszenie na rękach, kołysanie, tulenie, mruczenie, śpiewanie, nucenie itp. Takie połączenie rytmicznych, melodyjnych dźwięków z ruchem i kontaktem fizycznym z opiekunem być może przypomina im okres prenatalny. I trzeba im to dawać! Trzymając dziecko na rękach, kołysać się, tańczyć, poruszać w rytm nuconej melodii, śpiewanej piosenki, lub recytowanego wierszyka. U niemowlaków można się nawet nie przejmować słowami piosenek, wystarczy wybrać sobie jakąś sylabę bądź kilka sylab, choćby la li laj i śpiewać-nucić na nich. Jest to wręcz korzystne z punktu widzenia umuzykalniania malutkiego dziecka, gdyż słowa nie odwracają jego uwagi od melodii i rytmu.

Jakie piosenki śpiewać niemowlakowi? Niektórzy specjaliści twierdzą, że dobrze jeśli będą tradycyjnie związane z naszym językiem, np. wszelkie ludowe przyśpiewki, pieśni patriotyczne (o właśnie!), kolędy nawet. Warto odwoływać się do melodii rodzimych kompozytorów, którzy często inspirują się muzyką ludową –  w naturalny sposób „spokrewnioną” z językiem, którym dana społeczność mówi. Bez przesady oczywiście, przede wszystkim wybierajmy piosenki, które sami lubimy, bo inaczej cała zabawa straci sens i zmieni się w przykry rodzicielski obowiązek. Najważniejsze jest, żeby w ogóle zapewnić niemowlakowi tego rodzaju stymulację, bo jest ona ze wszech miar korzystna i najlepiej żeby była jak najbardziej różnorodna (w naszym wykonaniu i z nagrań) – wspieramy w ten sposób zarówno rozwój mowy, jak i naturalną muzykalność, z którą dziecko przychodzi na świat. Nie martwmy się też tym, że nie potrafimy śpiewać, nie wstydźmy się swojego głosu – jest on dla naszego dziecka najwspanialszą muzyką.

Jeśli komuś trudno się przełamać do śpiewania, proponuję zacząć od wierszyków. Można nosić dziecko na rękach, recytować rymowankę i tupać w rytm jej słów. Można też robić dziecku masażyki z wierszykami, w stylu Idzie kominiarz po drabinie albo Idzie rak nieborak. Dzieci za tym przepadają.

Świetną pomocą będzie tu książka „Przytulanki czyli wierszyki na dziecięce masażyki”. Poleciła mi ją koleżanka, która intensywnie wykorzystywała ją w zabawach ze swoim przedwcześnie urodzonym dzieckiem. Tego rodzaju stymulacja (dotyczy to również śpiewania, kołysania itd.) jest korzystna dla wszystkich niemowląt – i uwielbiana przez nie, ale szczególną wartość ma dla wcześniaków, dzieci ze wzmożonym napięciem mięśniowym, z różnymi zaburzeniami i obciążeniami (trudna ciąża, skomplikowany poród, choroby w pierwszych tygodniach życia itp). Dotyk, bliskość, kontakt z opiekunem, ruch, słowo nabierają w takich sytuacjach znaczenia terapeutycznego.

Jeśli chcecie poszerzyć swój repertuar piosenek, zabaw i wierszyków serwowanych malcowi, to polecam też:

Co babcia i dziadek okladka

Co babacia i dziadek. Jawor

Co babcia i dziadek śpiewali, kiedy byli mali” – jest to zbiór ponad pięćdziesięciu tradycyjnych piosenek z nutami, słowami, nagraniem w wersji wokalnej i instrumentalnej. Super sprawa! Muszę Was jednak lojalnie ostrzec – piosenki są wykonywane przez śpiewaków klasycznych, co osoby nieprzyzwyczajone – zwłaszcza, że nie chodzi tu o arie ale Wlazł kotek na płotek – może po prostu razić. Dla małych dzieci kontakt ze śpiewem klasycznym, w którym jest przestrzeń i rozmach ma dużą wartość, tym bardziej, że większość z nich nie często ma okazję zetknąć się z tego rodzaju wykonaniem.

J. Silberg okladka

J. Silberg. pora na dobranoc

Książka „Gry i zabawy z niemowlakami” zawiera mnóstwo pomysłów na zabawy z malutkimi dziećmi w podziale na wiek, okoliczności (np. kąpiel, w kuchni) i stymulowane umiejętności, między innymi też sprawność językową – jest to świetne źródło pomysłów i inspiracji. Książka została przetłumaczona z angielskiego i niestety wiele zawartych w niej wierszyków nie brzmi moim zdaniem dobrze po polsku, ale ten mankament bynajmniej jej nie dyskwalifikuje, bo główną wartość stanowi tu bardzo bogaty wybór zabaw.

Wszystkie te książki osobiście wypróbowałam, korzystam z nich lub korzystałam i z czystym sumieniem je polecam. Podpowiadają one, jak w sposób lekki, łatwy i przyjemny poprzez zabawę, muzykę, dotyk wspierać rozwój malutkich dzieci – są to tradycyjne metody, których skuteczność potwierdza współczesna nauka.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia? Co o tym myślicie?

Co babcia i dziadek śpiewali, kiedy byli mali” wybór i opracowanie Katarzyna Zachwatowicz-Jasieńska, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2010.

Gry i zabawy z niemowlakami” Jackie Silberg, Media Rodzina, 2009.

Przytulanki czyli wierszyki na dziecięce masażyki”, opracowała Marta Bogdanowicz, wydawnictwo Harmonia.

Polub, podziel się:

3 Comments Po co rodzicom niemowląt znajomość pieśni patriotycznych?

  1. Gosia

    Komentarz być może bardziej pasowałby do poprzedniego artykułu, jednak myśl ta przyszła mi do głowy w trakcie czytania właśnie tego. W każdym razie, wniosek jest jeden, drogie przyszłe i obecne mamy! To działa! 🙂

    Reply
    1. Książki ęą

      W takim mruczeniu jest chyba coś instynktownego, ludzie naturalnie to robią, szukając ukojenia. Jasne,że to działa! 🙂

      Reply
  2. Gosia

    Świetny tekst Doroto! Bardzo przyjemnie się czyta, a dodatkowo i wielu rzeczy można się dowiedzieć.
    Mogę od siebie dodać, że prowadząc zajęcia z kobietami w ciąży, również namawiałam je do tego, aby… mruczały 😉 I mruczały, tak po swojemu. Nuciły coś, co sprawi im przyjemność. I zazwyczaj po kilku minutach takiego mruczenia, mamy odczuwały spokój i super odprężenie. A wiadomo – jak mam spokojna i odprężona, to i dziecko zadowolone 🙂

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *